środa, 17 grudnia 2014

Niedoparek Chochlik prezentuje (Przygody z książkami)

.



Prawdziwe niedoparki kojarzą się ze skarpetkami!
Tymczasem nasz niedoparek powstał z rękawiczek, w dodatku pięciopalczastych.
Powstał dosyć dawno temu, startując w w pewnym konkursie.
Chciałyśmy, by wygrał dla nas pierwszy tom o niedoparkach.

Książki wygrać się nie udało, więc we wrześniu zasugerowałam jej kupno mamie koleżanki córki
(pytającej o pomysły prezentowo-urodzinowe).


Na powyższym zdjęciu nasz niedoparek o imieniu Chochlik prezentuje 1. tom książki "Niedoparki"
(mamo koleżanki córki: dziękujemy).



A dwa miesiące temu inne źródło poddało się mej sugestii i dostałyśmy 2. tom pt. "Niedoparki powracają".
Poniżej kilka fotek z obydwu tomów.
Książki prezentuje Chochlik w papierowej czapce ;-)




Zapytacie: O co tyle zamieszania? Po co tyle zachodu? Nie można było tych książek po prostu kupić?
Czy warto było czynić tyle zabiegów? Konkurs, szycie, sugestie, czekanie...
Kochani, jak sami przeczytacie te książki (do czego zaraz będę Was zachęcać),
to przyznacie mi rację: warto było! ;-)

A książka otrzymana (a nie: zwyczajnie kupiona) ma dodatkowy urok / smak.
Czekanie na taką książkę to coś podobnego do targowania się. Lubię utargować chociaż złotówkę ;-)
Lubię dostawać książki (zwłaszcza te, które chciałabym dostać ;-)
Też tak macie?



Naszego niedoparka już znacie, jego historię też.
Czas przedstawić Wam resztę niedoparków!

Głównym bohaterem trylogii czeskiego autora Pavla Šruta jest młodociany przedstawiciel niedoparków o imieniu Hihlik.
Hihlik nie tylko nie jest dorosły, Hihlik jest niewielki w sensie rozmiarów. Ale nieduży nie znaczy niewiele mogący, wręcz przeciwnie: Hihlik ma wielkie plany i olbrzymi hart ducha: m.in. chce odnaleźć rodziców w... Afryce. I trafia tam w drugim tomie. Tymczasem akcja tomu pierwszego rozgrywa się w Czechach, w Pradze. Hihlik mieszka z dziadkiem za obrazem w mieszkaniu muzyka...
Zaraz, zaraz, nie powiedziałam jeszcze, że
niedoparki to małe stworzenia, żywiące się skarpetkami. Hm... kradnące skarpetki ludziom. Ale tylko po jednej z pary ;-)
Niedoaprki mieszkają z ludźmi, chociaż się im nie pokazują. No, bywają wyjątki. Wyjątki w mieszkaniu i wyjątki w pokazywaniu, ale to już sprawdźcie sami (w książkach, bo w realu Wam się nie uda ;-)

Każdy niedoparek - jak każdy człowiek - jest inny. Różnią się wyglądem i charakterem. Grube, szczupłe, sympatyczne, niemiłe,
egoistyczne lub chętne do pomocy, tchórzliwe, władcze, leniwe, zdegenerowane...
Długo by wymieniać, jest tu plejada osobowości, a każda przedstawiona po mistrzowsku.
Są także postaci ludzkie, a rola niektórych jest dla niedoparków niebagatelna.



I córka, i ja czytałyśmy te książki całkiem osobno.
I żadna z nas nie mogła się od lektury oderwać!
I z niecierpliwością czekamy na trzeci tom.
Niedoparki przykuwają! ;-)

Nie chcę zdradzać książkowych wydarzeń,
powiem więc jeszcze tylko, że jest tu intryga, tęsknota, marzenia, zagrożenia i sporo humoru :-)


A jeśli interesuje Was więcej szczegółów, to może znajdziecie je w innych recenzjach na oficjalnej stronie niedoparków:
niedoparki - tom 1- recenzje
niedoparki - tom 2 - recenzje






Te dwa tomy są ostatnimi książkami polecanymi w Bajdocji w ramach projektu "Przygody z książką",
co nie znaczy, że w ogóle ostatnimi ;-)
Po prostu projekt się kończy....
                                       

Miło mi było gościć u siebie miłośników literatury dziecięcej.
Równie miło było mi zaglądać do innych uczestników projektu. Zajrzyjcie i Wy :-)





.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Wykresy temperatur (grudzień 2013 i grudzień 2014)

.


Mieli rację ci, którzy podejrzewali, że znowu będziemy mierzyły temperaturę i znowu będziemy rysowały wykres.
Piszę "znowu", bo kiedyś już to robiłyśmy. Wyniki prezentowałam tu: wykres-punktowy-temperaturowy.
Dokładnie rok temu, od 6 grudnia do 15 grudnia codziennie o 9:00 rano córka sprawdzała wskazania termometru przy zachodnim oknie.
A potem przez kolejnych pięć miesięcy.


Przyszedł grudzień 2014 roku i wróciłyśmy do pomiarów.
Naniosłyśmy już grudniowe notowania na wykres i mamy już porównanie:


niebieskie punkty sprzed roku,
czerwone punkty tegoroczne.

Odcinki pomiędzy punktami-pomiarami narysowane są wyłącznie dla lepszej wizualizacji zmian.



Będziemy mierzyć temperaturę w styczniu, lutym, marcu, kwietniu i maju,
ale nie będę zdawać relacji co miesiąc ;-p
Kolejne doniesienia dopiero w maju 2015 roku ;-)





.

środa, 10 grudnia 2014

Historia nocnika (Przygoda z książką)

.



Dużo u nas ostatnio historii
i pewnie nikogo nie zdziwi kolejna książka historyczna na naszej półce.

Sporo u nas historii starożytnej,
dlatego dziś widzicie tu grecką starożytną wazę i mitycznego Minotaura
oraz dwóch panów w rzymskich starożytnych strojach siedzących w dość swobodnych pozach.
Ale przyjrzyjcie się temu dokładniej!


Na wazie malowidło Greka siedzącego na tronie. I nie jest to bynajmniej tron królewski ;-)
Rzymianie mają podciągnięte togi, a wolne "miejsca do siedzenia" obok nich mają... dziury.
Czyżby to był starożytny sedes? Tak, tak, nie inaczej ;-)

Powyższe strony pochodzą bowiem z książki "Metryka nocnika"
autorstwa Iwony Wierzby, z ilustracjami Marianny Sztymy
wydawnictwa albus



Oj, rozczarują się wszystkie dziewczynki, które chciały być królewnami / księżniczkami!
Oj, będą zatykały nosy przy tej lekturze!
Bo autorka wespół z ilustratorką bardzo sugestywnie przedstawiły czasy królewien i księżniczek, brodzących po kostki w... odchodach. Ludzkich odchodach - dodajmy.
Ano tak, niestety! Ludzkość nie tylko nie myła się zbyt często, ale także załatwiała się gdzie popadnie,
nie widząc w tym nic wstydliwego, ani niewłaściwego.
Damy w balowych długich sukniach  miały łatwiej, niż panowie. Pod stelażem sukien nie nosiły bielizny,
wystarczyło więc tylko na chwilę przystanąć...


Jeśli nie chcecie, by Wasze córki straciły wyobrażenia o cukierowo-balowym życiu na królewskich dworach w dawnych czasach, 
to nie pokazujcie im tej książki!

Moja córka nigdy nie chciała różowej sukni i księcia za męża, 
a średniowiecze już dawno nazwala "smrodowieczem",
ponadto ma umysł wynalazcy i głowę eksperymentatora, 
więc przeczytałyśmy książkę od deski do deski!
Z wielkim zainteresowaniem i uwagą, choć wyobraźnia podsuwała nam niemiłe wonie ;-p
No bo co można czuć, gdy się czyta o wylewaniu z okien na przechodniów zawartości nocników?
Tak, tak, dobrze czytacie: zawartości nocników!
Do tej pory myślałam, że wylewano nieczystości w postaci pomyj, brudnej wody itp., ale żeby fekalia!? 
Jeszcze w XVI i XVII wieku ulicami płynęły ścieki, spływające do fosy. 
Dopiero, gdy fetor był zbyt wielki dla powonienia władz, te zlecały oczyszczanie fosy. 
Dużo później powstały wysypiska śmieci
W Poznaniu oczyszczaniem zajmował się m.in.... kat.
Ciekawe, prawda? ;-)



Książka prowadzi nas przez całą historię ludzkości, koncentrując się na zagadnieniach związanych z kloacznym tematem. Pomiędzy ważnymi datami, wielkimi wynalazkami czy odkryciami znalazło się miejsce na anegdoty o nocnikach, water klozetach, przenośnych słupkach, sławojkach, a także papierze toaletowym i tym podobnych przedmiotach, związanych z fizjologiczną potrzebą. Także o jednorazowych pieluchach, które początkowo służyły... kosmonautom.
Robi się coraz ciekawiej, prawda? ;-)



Wśród nazwisk znanych pojawiają się nazwiska mniej znane, a związane właśnie z higieną i toaletą. 
Pewnie zdziwilibyście się, gdyby Wam powiedziano, że i Ci znani mają swój wkład w historię nocnika. 
Taki na przykład Leonardo da Vinci, który... ups, stop, nie będę Wam zdradzać wszystkich sekretów ;-p
Sięgnijcie po książkę sami ;-)
Pewnie zainteresuje chłopców, ale niejedną dziewczynkę też ;-)

Nam - nie ma co ukrywać - książka się podoba! :-)
Nieco mniej gra.
A, zapomniałam powiedzieć, że obwoluta książki kryje kolorową grę planszową.
Gra jest podsumowaniem treści książki. Wokół nocnika i innych toalet, krętą dróżką historii, za pomocą pionka wędrujemy od czasów prehistorycznych, przez starożytność, średniowiecze, aż do współczesności. Oczywiście są przymusowe przystanki (bo np. ktoś Ci wylał coś na głowę) i przyspieszenia (gdy np. skorzystałeś z luksusowej królewskiej wygódki). Niestety czasem z jednego opuszczenia kolejki robi się ciąg niepowodzeń, bo chyba źle wyliczono pola, na które się trafia po przymusowym cofaniu :-(
Dzieciaki mogą się tu słusznie wściekać. My z córką po prostu nieco zmodyfikowałyśmy reguły ;-)





Zwróćcie uwagę na rysunki w książce i w grze. Aż iskrzą się dowcipem ;-)
Marianna Sztyma za te właśnie ilustracje została wyróżniona w konkursie „Książka Roku”,
organizowanym przez Polska Sekcję IBBY:
marianna-sztyma
ryms




Czasem przy swoich recenzjach (częściej zamiast nich, he he) podaję linki do recenzji znalezionych w sieci.
Tym razem też tak zrobię ;-)
Oto kilka opinii innych (w których znajdziecie kolejne zdjęcia stron książki):
ksiazkinaczacie
lupuslibri
forum.gazeta
dybuk
naregale








Książkę "Metryka nocnika" rekomenduję w ramach projektu "Przygody z książką" ;-)
                                       

Jeśli chcecie wiedzieć, czy pozostali uczestnicy projektu poruszają przyjemniejsze tematy, 
to po prostu zajrzyjcie do nich ;-)






.

niedziela, 7 grudnia 2014

Mnożące duszki - gra

.



Tak, to nie pomyłka. W tytule są "mnożące duszki".
Nie, nie chodzi o duszki mrożące (krew w żyłach ;-) tylko o mnożące.
I zauważcie, że nie ma "się", bo nie chodzi o "mnożenie się", tylko o zwykłe "mnożenie" ;-p
No tak, duszki po prostu mnożą. Znają tabliczkę mnożenia, więc mnożą ;-)


Gra mojego autorstwa dla kilkorga dzieci, które gościły u nas około Halloweenu.
Stąd pomysł na duszki ;-)
Zresztą wtedy pojawiły się u nas też inne duszki, o te: duszki-i-scrabble.


Do gry potrzebna plansza* jak wyżej 
oraz: 
karty z liczbami od 1 do 99 bez liczb kończących się na zero,
zwykłe karty do gry bez figur, asów i dziesiątek,
dwie sześcienne kostki do gry z oczkami od 1 do 6,
komplet domina dziewiątkowego bez mydeł i jedynek 
a także
jedna 10-ścienna kostka do gry** z liczbami od 0 do 9, 
no i 
woreczki, do których pochowamy te wszystkie rekwizyty ;-)
Ach, zapomniałabym o pionkach. Pionki to podstawa! ;-)



Jak grać?
Gracze ustawiają swoje pionki przed polem startowym.
Zaczyna najmłodszy.
Gracze kolejno rzucają kostką 10-ścienną i poruszają się zgodnie z jej wskazaniami.
Jeśli ruch danego gracza kończy się na duszku z napisem lub kolorową falbanką, 
to w następnym ruchu postępuje zgodnie z tym napisem / falbanką.
Wygrywa ten, kto pierwszy dotrze do mety. Potem można grać o kolejne miejsca ;-)

Co oznaczają falbanki:
żółta falbanka = dodatkowy rzut kostką 10-ścienną,
czarna falbanka = stracona kolejka.

Co oznaczają napisy:
Napis = losujemy co trzeba 
             i poruszamy się do przodu o tyle pól, jaka jest odpowiednia cyfra jedności (szczegóły niżej).
Liczba = losowanie jednej karty z liczbą (od 1 do 100) (cyfra jedności tej liczby).
Domino = losowanie jednego kamienia i mnożenie liczb z obu pól (cyfra jedności iloczynu).
Karty = losowanie dwóch kart z talii i mnożenie liczb z tych kart (cyfra jedności iloczynu).
Kostki = losowanie dwóch kostek sześciennych i mnożenie liczb z tych kostek (cyfra jedności iloczynu).

Przykłady na zdjęciu:
Wylosowana liczba 61 oznacza ruch do przodu o 1 pole.
Wylosowane karty 4 i 7, iloczyn 28, czyli 8 pól do przodu.
Wyrzucone oczka kostek 6 i 3, iloczyn 18, też 8 pól do przodu.
Wylosowany kamień domina 2 i 9, iloczyn 18, czyżby znowu 8 pól do przodu? ;-)
Wierzcie lub nie: wszystko do zdjęcia wybrane losowo ;-)



Wydaje się skomplikowane, ale dzieciaki złapały w mig! Gra była wielkim przebojem! 
Trwała dosyć długo, ale była tak pasjonująca i emocjonująca, że dzieciaki wcale nie zauważyły upływu czasu.
Ba, nie zauważyły również, że całkiem nieźle mnożą i automatycznie myślą o cyfrze jedności wyniku (zwłaszcza w mnożeniu przez 5 ;-)


Wiem, że dawno już po Halloweenie, ale miałam do wyboru:
wstrzymać tę relację rok, albo opublikować teraz.
Wy też macie wybór:
przygotować taka grę dopiero za rok albo teraz "przerobić" duszki na coś świątecznego (choinki? ;-)
Polecam. Frajda dla dzieciaków wielka. A przy okazji nauka. Tak lubię! :-)


Pozdrawiam wszystkich czytelników Bajdocji :-)
Szczególnie serdecznie pozdrawiam tych, którzy zadają sobie trud pisania komentarzy
(oraz trud przebrnięcia przez weryfikację obrazkową ;-)




* Duszki pochodzą ze strony clipartpanda.
Zostały przeze mnie pomniejszone, zwielokrotnione i wydrukowane na 4 kartkach.
Kartki skleiłam w jedną wielką planszę.

** Rzucanie 10-ścienną kostką można zastąpić
losowaniem kartek z liczbami 0-9
lub rzucaniem zwykłej sześciennej kostki
(która co prawda ma mniej liczb, ale za to pewnie jest w każdym domu z dzieckiem).




.

piątek, 5 grudnia 2014

Naleśnikowe arcydzieło ;-)

.


Moja córka - naleśnikowa artystka - stworzyła naleśnikowe arcydzieło:



Naleśnik był pszenno-gryczany*, a wzory córka wycięła nożykiem.

Aż szkoda jeść...




Inne nasze naleśnikowe dzieła tu: herb, słońce-ziemia-księżycukładankimózg.



* Proporcja maki pszennej do gryczanej: 10:7.



.

czwartek, 4 grudnia 2014

Książki dla dzieci (22) - Starożytna Grecja

.



Mniej więcej na bieżąco relacjonowałam nasze przygody ze starożytną Grecją
i obiecywałam, że kiedyś napiszę o książkach, które nas zabierały w te historyczne podróże.
I oto nadeszła ta chwila. Przedstawiam Wam naszych papierowych pomocników.
Trzy książki (z białymi okładkami) są naszą własnością, dwie pożyczyłyśmy z biblioteki.






Największa, najdokładniejsza, najbardziej kolorowa książka,
istne kompendium wiedzy napisane przystępnym językiem, czyli "Encyklopedia starożytnej Grecji"
Jane Chisholm, Lisa Miles i Struan Reid, Dom Wydawniczy Bellona.
Korzystałyśmy z niej bardzo często i bardzo chętnie.
Jako rekomendacja niech posłużą moje zdjęcia z tej encyklopedii w postach: 








Dwie wierszowane książki Małgorzaty Strzałkowskiej z serii "ABC uczę się" wydawnictwa Hachette.
Lubimy tę serię od dawna, pisałam o niej niejeden raz.
Tekst jest bardzo rytmiczny, a język prosty, chociaż młodszym dzieciom trzeba tłumaczyć niektóre słowa
(ale uznaję to za plus - niech się dzieci uczą ;-)
Pierwszy raz czytałam te książki mojej córce, gdy miała 5-6 lat. Teraz chętnie do nich wróciłyśmy.
Dwie poniższe książki to spora dawka wiedzy w pigułce.

O bogach starożytnej Grecji traktuje zilustrowana przez Beatę Batorską książka "Na Olimpie".
Zdjęcie z niej umieściłam w poście bogowie.
O igrzyskach sportowych w Olimpii opowiada książka zilustrowana przez Piotra Nagina "Olimpiada w Olimpii".
Zdjęcie z niej znajdziecie w poście igrzyska.









Garść ciekawych, ładnie przedstawionych informacji zawarto w książce o formule pytanie-odpowiedź.
To cienka książeczka pt.  "Ciekawe dlaczego Grecy budowali świątynie i inne pytania na temat starożytnej Grecji"
Fiony Macdonald, Wydawnictwa Olesiejuk
Dużo obrazków, prosty tekst, sporo ciekawostek.
Wiecie, komu kapanie odmierzało czas? Albo kto płacił za broń i zbroje żołnierzy? A może wiecie, dlaczego rolnicy bili swoje drzewa?
Jeśli nie wiecie, a chcielibyście poznać odpowiedzi, to koniecznie poszukajcie tej książki ;-)

           







Ostatnia pozycja to kolejna książka z serii "Strrraszna historia", o której pisałam już kilkakrotnie.
Sporo w niej obrzydliwości, brak tematów tabu, ale całość podana dowcipnie i arcyciekawie!
Tej książki Terry'ego Deary'ego wydawnictwa Egmont jeszcze nie czytałam, ale czytała ją moja córka.
Co prawda tylko we fragmentach, wyrywkowo, ale za to bardzo chętnie. Niektóre rewelacje z emocjami odczytywała mi głośno.
I to mi wystarcza, żeby stwierdzić, że książka jest świetna.
Autor zachwyca się dokonaniami starożytnych Greków w książce  "Ci rewelacyjni Grecy".

               








.

środa, 3 grudnia 2014

Na greckim starożytnym rynku

.



Ważnym miejscem w starożytnych Atenach była agora.
Na agorze handlowano, wystawiano sztuki (zanim pojawił się teatr Dionizosa), organizowano zawody sportowe,
a także "uprawiano demokrację" ;-)

Więcej o agorze w wikipedii.
Więcej o demokracji.... kiedy indziej ;-)
a teraz po prostu "poszłyśmy" na grecki rynek ;-)
Na starożytny grecki rynek.


Najpierw poczytałyśmy o nim w książce "Encyklopedia starożytnej Grecji"*.




A potem wytężyłyśmy wzrok na stronach książki "Wielkie poszukiwania historyczne"**.







* Tę encyklopedię wspominam już po raz kolejny, wcześniej tu: bogowiewazyigrzyska oraz muzyka i teatr.

** Ta książka pojawiła się u nas przy okazji średniowiecznych zamków.



.

wtorek, 2 grudnia 2014

Starożytne mapy - Ateny i Grecja

.



Edukacja domowa często odbywa się... na podłodze ;-)
W Bajdocji dużo jest zdjęć dokumentujących to.

Przy okazji historii na naszej podłodze pojawiły się mapy.



Grecja starożytna i współczesna,
czyli mapy w atlasach i na wydruku:





Starożytna Grecja:
Print Screen - adres na górnym pasku na wydruku ;-p
Kolorowanie nasze.






Starożytne Ateny:
Wydruk z: scholaris, kolorowanie nasze



Animowana ilustracja "W mieście Ateny".





.

Kolebka kultury europejskiej - starożytna Grecja

.



Początków kultury europejskiej szukać należy w starożytnej Grecji.
Greckie architektura, rzeźba, ceramika, malarstwo, muzyka, literatura, teatr, sport, filozofia, nauka, handel
rozprzestrzeniły po całej Europie.

Nie zajmowałyśmy się poznawaniem każdej z tych dziedzin kultury.
Zaledwie musnęłyśmy kilka z nich.

Architektura pojawiła się u nas w postaci greckich kolumn ;-)

Sport to starożytne igrzyska.

Ceramika to greckie wazy.

Literatura to m.in. mity, o których jeszcze nie pisałam, ale które poznałyśmy.
A mity wiążą się z wierzeniami, czyli z bogami.

Była też u nas starożytna moda, ale nie jestem pewna, czy zalicza się ona do kultury ;-p





O czym więc jeszcze chcę pisać?
Dziś o muzyce i teatrze!





Muzyka

Muzyka była chyba wtedy wszechobecna, a na pewno odgrywała ważną rolę w wielu dziedzinach życia.
Podczas licznych świąt, na przyjęciach, uroczystościach religijnych, ceremoniach żałobnych, w teatrze i na igrzyskach, 
a nawet na publicznych zebraniach, grano i słuchano muzyki.

Lira to instrument strunowy wywodzący się właśnie ze starożytnej Grecji. 
Podobno stworzył ją bóg Hermes*. Wykonał ją ze skorupy żółwia, skóry zwierzęcej i drewna.

Na naszym obrazku Grek grający na lirze (lirarz? lirnik? ;-)
Rysunek ze strony hellenica.


Tym razem ornamenty** wycięłyśmy (z paska niebieskiego papieru).
Wycięty wzór i "pozostałość"  po nim (przed rozłożeniem) wyglądały tak:


A tu rozłożone wzór i pasek z "dziurami":




Muzyka rozbrzmiewała na ucztach i podczas zabaw.
Podczas uczt prezentowali swoje dzieła nie tylko muzycy, ale i poeci.
Z kultu boga ucztowania Dionizosa "urodził się" teatr!
Czyżby uczty były kolebką muzyki, literatury i sztuki teatralnej? ;-)

Zdjęcie z książki "Encyklopedia starożytnej Grecji":







Teatr


Być może współczesna sztuka teatralna nie istniałaby, gdyby nie teatr starożytny.
Najważniejszy wpływ na teatr miał kult boga Dionizosa (boga wina i zabawy). 
To właśnie podczas Dionizji autorzy prezentowali swoje tragedie w konkursie.
Co to są Dionizje? - zapytacie. 
Klikajcie w link - odpowiem ;-)

O starożytnym teatrze greckim przeczytałyśmy we wspomnianej już "Encyklopedii starożytnej Grecji":


Zdjęcie-powiększenie teatru:



Obejrzałyśmy z córką prezentację "Teatr grecki" ( niestety nie jest najlepszej jakości)
oraz zdjęcie ruin  teatru Dionizosa w Atenach.

Przeczytałyśmy o największym starożytnym greckim teatrze - teatrze-w-Epidauros.

A potem gładko przeszłyśmy do współczesnego teatru,
studiując książkę "Teatr Wspaniały" z serii "ABC uczę się"***.



Na ostatnim zdjęciu na książce leży lista zawodów, związanych z teatrem
(zawody córka wypisała właśnie z tej książki).









* O greckich bogach pisałam tu: bogowie.

** Greckie ornamenty znajdziecie w poście "wazy".

*** O tej serii wspomniałam m.in. tu: igrzyska.



.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Wazy w starożytnej Grecji

,






Tak, tak, to co widzicie na pierwszym zdjęciu nie tylko wygląda jak mokre herbaciane saszetki*
To są mokre herbaciane saszetki! 
Kolorowałyśmy nimi greckie starożytne wazya właściwie rysunki waz ;-)
Pomysł farbowania papieru do greckiego rękodzieła podsunęła nam Anna z bloga "Hugo i Matylda".


Na stronie hellenika podpatrzyłyśmy kształty starożytnych waz.
A rysunki wydrukowałyśmy stąd: dl.ket.


Najpierw próbowałyśmy rozpoznać kształty wydrukowanych waz.
Napisałyśmy nazwy (ze ściągawką hellenika).
Nie zawsze miałyśmy pewność...



Po farbowaniu herbatą powtórka z dopasowywania nazw do kształtów.
Oj, nie było łatwo, znów sięgnęłyśmy po ściągawkę.




Potem przestudiowałyśmy ornamenty na greckich wazach. 
Między innymi w książce "Encyklopedia starożytnej Grecji",
(o której już pisałam tu: bogowie i tu: igrzyska)
Na zdjęciu seledynowe karteczki wskazują strony, na których córka wyszukała wazy.



Wydrukowałyśmy ornamenty ze strony idealnewakacje.




Do waz przykleiłyśmy naszych sportowców - zawodników igrzysk, trochę ich jeszcze ozdabiając ;-)
(jak wyglądali wcześniej można zobaczyć tu: igrzyska).
Całość dopełniły ornamenty (rysowane lub klejone), no i czerwonawe tło.
Oto nasze (chociaż starożytne greckie) wazy:


Nasza ściana znów stała się wystawką ;-)




* Eksperyment z herbacianą saszetką (pustą i suchą) przeprowadziłyśmy dwa miesiące temu. 



.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...