poniedziałek, 22 września 2014

Chromatografia po raz wtóry

.


Prawie rok temu próbowałyśmy rozdzielać barwy,
ale efekty nie zadowoliły nas (możecie zerknąć tu: chromatografia),
dlatego dziś powtórzyłyśmy eksperyment z chromatografią.
Z nieco lepszym rezultatem ;-)




Flamastrami rysowałyśmy po filtrach do kawy, którym obcięłyśmy dolne brzegi
(zielony flamaster rysował po nieobciętym filtrze):



Do  małych szklaneczek nalałyśmy trochę octu i po kolei wkładałyśmy do nich filtry:



Filtry po wyjęciu z octu i wyschnięciu prezentują się tak:



Najlepiej widać rozdzielenie barwy zielonej:





Ponieważ czarny flamaster był kiepskiej jakości, 
więc na nowym filtrze narysowałyśmy czarną kreskę innym, lepszym flamastrem.
Efekt przeszedł nasz oczekiwania:





Potem było jeszcze dużo mniejszych próbek przygotowanych przez moją córkę. 
Po jednej stronie paska kolor-wzorzec, po drugiej kolor rozdzielony.
Ciekawie rozkładają się kolory brązowe:




To nie wszystko ;-)
Bawiłyśmy się jeszcze długo :-)
Cała kuchnia obłożona była wysychającymi kolorowymi filtrami do kawy
(które kupiłam je specjalnie do tego eksperymentu,
a których normalnie nie używam i może dlatego nie wpadłam na to, by sprawdzić, czy są białe...).

Kilka ciekawych zdjęć z naszej chromatografii pokażę przy innej okazji.
Tu wkleję link ;-)
Ale już nie dziś....



.




niedziela, 21 września 2014

Klockowe konstrukcje

.



Pokój mojej córki.
Kawałek regalu z książkami, kawałek łóżka, kawałek bałaganu (reszta na podłodze). To klockowy bałagan.



Przyjrzyjcie się jednak dokładnie!
To wcale nie bałagan, to wręcz idealny porządek: klocki posegregowane według kształtów.


A tu i ówdzie klockowe konstrukcje,
m.in. takie:




Powyższe konstrukcje powstały całkiem niedawno, ale klocki nie są nowe,
kupiliśmy je w ubiegłoroczne wakacje w Lidlu (klocki_konstrukcyjneklocki_waflowe).
Tak się córce spodobały, że dostała aż 4 pudełka ;-)



.

Most ze słomek plastikowych

.


Plastikowe rurki / słomki i zszywacz.
Dwa duże drewniane "klocki" i nielekka piłka.
Pomiędzy drewnianymi klockami zbudować most dla piłki.

Takiego zadania podjęła się moja córka razem z koleżanką podczas wakacyjnego* pobytu w CN Kopernik.

Nie wiem, czy na poniższym zdjęciu dobrze widać efekt,



dlatego zrobiłam jeszcze dodatkowe zdjęcia:
ten sam most, ale pozostałe rekwizyty już domowe (pudełka z ryżem oraz jabłka):



Nieźle to wymyśliły, prawda? ;-)
Trochę pomagałam im zszywać 
(niestabilny zszywacz obsługiwany oburącz nie jest narzędziem doskonałym).




* Po minilabie fizycznym (opisanym tu: tajemnice-kryształów) spędziłyśmy w CN Kopernik jeszcze kila godzin ;-)
Towarzyszyła nam koleżanka-rówieśnica córki.




.

sobota, 20 września 2014

"Dodać, odjąć, pomnożyć" - gra planszowa

.


Nie zgłaszają się do mnie producenci / dystrybutorzy gier edukacyjnych,
żebyśmy testowały / recenzowały ich gry,
więc sama stworzyłam nową matematyczną grę planszową ;-p


Od działań, które pojawiają się w trakcie rozgrywki, nazwałam ją "Dodać, odjąć, pomnożyć".


Z potrzeby chwili (dla młodszych koleżanek mojej córki),
z kilku starych cienko_tekturowych planszy do gier* i wąskiej taśmy malarskiej,
przy pomocy nożyczek i markerów,
w jeden wieczór stworzyłam coś, do czego błysnęły dziecięce oczy ;-)



Każdy gracz ma pionek (u nas tradycyjnie nakrętki ;-)

Rzucamy kostką i poruszamy się zgodnie ze wskazaniami kostki oraz napisów na polach, na których kończymy ruchy zgodne z kostką.
Pola z napisem:
+1, +2, +3 przesuwają pionek do przodu dodatkowo o 1, 2, 3 pola,
-1, -2, -3, -5 cofają pionek o 1, 2, 3, 5 pola/pól,
razy 6, razy 9 przesuwają pionek o tyle pól do przodu, ile wynosi wynik mnożenia liczby oczek na kostce przez liczbę na tym polu,
8- oznacza, że od ósemki trzeba odjąć liczbę oczek wyrzuconych na kostce i przesunąć się o tyle pół do przodu, ile wynosi wynik tego odejmowania.

Czerwone strzałki wskazują kierunek poruszania się,
czarne strzałki oznaczają skróty.
Czarne pole to stracona kolejka.

Dzięki mnożeniu gra czasem bardzo przyspiesza ;-)


Po pierwszej rozgrywce wzmocniłam całą planszę paskami przezroczystej sztywnej folii.
Całość nie jest przymocowana do białej kartki, którą widać na pierwszym zdjęciu.




*  Takie plansze do gier dołączane były do książeczek z serii "ABC Uczę się".
O książeczkach pisałam m.in. tu: anatomia-książki-1 i tu: anatomia-książki-2,
a także tu: piramida-żywieniowa i tu: rok=12-miesięcy oraz tu: nauka-pisania-ą-ę.
O grach nie pisałam, do tej pory właściwie ich nie używałyśmy.



.

piątek, 19 września 2014

"Celtycka plecionka" - łamigłówka-układanka

.


Łamigłówka-układanka "Celtycka plecionka" to dopiero wyzwanie!
Niech się schowają ramko-rury i pętlo-rury.
To była zaledwie przygrywka. Prawdziwą melodię* można zagrać po celtycku ;-)


Nasza łamigłówka-układanka pochodzi ze starego numeru Magazynu Klubu Multimedialnego "Plac Słoneczny".
Córka nie widziała pierwowzoru przed pocięciem na małe kwadraty ;-P
Powiedziałam jej tylko, że całość powinna być prostokątem i wszystko jest ładnie zaplecione (nie ma "ślepych uliczek").



Moja pociecha podeszła do sprawy bardzo systematycznie:
posegregowała kwadraty z kształtami, policzyła, ile jest kwadratów każdego rodzaju,
no i policzyła, ile jest wszystkich kwadratów.



Ponieważ liczba 70 jest liczbą wszystkich kwadratów, czyli wyraża "pole" plecionki,
więc córka szybko ustaliła, że całość będzie prostokątem o wymiarach 7 x 10,
a jego "obwód" będzie wyglądał następująco:



Wypełnienie "wnętrza" prostokąta nie było proste,


ale się udało:



W dodatku okazało się, że jej rozwiązanie jest inne niż początkowe:




Jesli chcecie wydrukować dla dzieci celtyckie plecionki, to zerknijcie
tu: celtic-love-knot lub tu: celtic-knotwork

A może ktoś się pokusi o prawdziwe plecenie?
Wzory tu: entrelacs





Przy okazji kombinowania nad naszą łamigłówką córka ułożyła kilka mniejszych ciekawych zamkniętych "plecionek":










*  Zespół "Celtic Woman" odkryłam już dawno, polecam: youtube Celtic Woman




.

środa, 17 września 2014

Oś liczbowa chodnikowa ;-)

.


Chodnik, kreda, dziecko, oś liczbowa 


i liczby naturalne:



albo ułamki zwykłe:



czyli matematyka na podwórku ;-)



.

poniedziałek, 15 września 2014

"Wielkie zakupy" - gra planszowa

.


"Wielkie zakupy" firmy Ami Play to gra planszowa podobna do "Monopoly".
Moja córka dostała ją bodajże na mikołajki w szkolnej zerówce*
(rodzice klasowi zdecydowali wspólnie, zakupili i włożyli do mikołajowego worka).



Oto plansza i rekwizyty: karty, banknoty, koszyczki, pionki, kostka, instrukcja,
no i kartoniki przedstawiające przedmioty do kupienia ;-)
Na zdjęciu część cen została zmieniona, o czym za chwilę...


Dołożyliśmy jeszcze swoje plastikowe monety (chodziło o mniejsze nominały),
ale na zdjęciu ich nie ma.


Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam dla mojej ówczesnej zerówkowiczki
było pozaklejanie niektórych cen (taśmą malarską) i wpisanie własnych mniejszych
(po to właśnie potrzebne były monety).
Przednia zabawa dla całej rodziny :-)





Niedawno zakleiłam prawie wszystkie ceny ponownie i wpisałam na nich... ułamki dziesiętne!
Chociaż moja córka teoretycznie nie zna jeszcze ułamków dziesiętnych, to w zabawie dodaje je i odejmuje.
Płaci, wydaje resztę i w ogóle nie ma z nimi żadnego problemu ;-)






Podczas gry czasem zaglądamy do instrukcji, żeby wyjaśnić jakieś wątpliwości.
Tzn. my zaglądaliśmy kiedyś, teraz robi to wyłącznie córka.
Niedawno podczas rodzinnego grania, gdy córka wczytywała się w instrukcję,
powiedziałam do męża: "Zobacz, ona nie boi się instrukcji",
na co córka zareagowała zdziwieniem: "A dlaczego miałabym się bać?".
A po chwili: "Ja lubię czytać instrukcje!".**

;-)






* Do zerówki moja córka teoretycznie normalnie chodziła do pobliskiej szkoły.
Edukację domową zaczęliśmy oficjalnie od pierwszej klasy.


** Ona chyba wszystko lubi czytać ;-)




.

Królewski obiad: paluszki z łososia + frytki z piekarnika

.



Chwalę się!
Chwalę nas!
Oto nasz obiadowy wyczyn.
Moje wspięcie się na kulinarne wyżyny, a może nawet na sam szczyt ;-)



Pyszny obiad trzyosobowy. Królewski obiad.
"Mamo, na królewskim dworze nie jedzą palcami" - ostudziła mnie córka.
Myślę, że gdyby na dworze podano takie paluszki z łososia i takie frytki z piekarnika
to nawet król jadłby by je palcami ;-)
To odpowiedź oficjalna. Nieoficjalnie powiem, że tylko córka jadła palcami ;-)


Przepis na paluszki z łososia pochodzi z bloga Poezja-smaku.
Marynatę i panierkę zrobiła córka. Panierowanie też "załatwiła" córka ;-)

Frytki miały być drobne.
Te najbardziej spieczone były najlepsze ;-)
Przed włożeniem do piekarnika posypałyśmy je suszonym koperkiem.

Do łososia i frytek mizeria (z jogurtem) oraz sos czosnkowy.
Sos czosnkowy powstał z resztek marynaty zmieszanych z jogurtem naturalnym.


Na zdjęciach poniżej blachy tuż po wyjęciu z piekarnika.
Widać, że frytek było mnóstwo, a paluszków dużo mniej.
Ale najedliśmy się wszyscy po uszy ;-)




Czasem jest smacznie.
Czasem jest cudownie, ale...
ja nie chcę codziennie gotować, ani nawet się nad tym zastanawiać :-(
Męczy mnie to i stresuje :-(
Dlaczego?



.

sobota, 13 września 2014

Książki dla dzieci (20) - Prehistoria

.


Nadal zajmujemy się historią., teraz: prehistorią.
Chwilowo odsunęłyśmy książki o historii Polski i sięgnęłyśmy głębiej, tzn. cofnęłyśmy się dalej w czasie.
Teraz zgłębiamy prapoczątki Ziemi i ludzkości.

Dwie z prezentowych niżej książek są nasze (pierwsza kupiona za 2 zł w bibliotece ;-)
a jedna została przez nas wypożyczona.
Treści tych książek się pokrywają, ale w każdej z nich zostały przedstawione nieco inaczej.




"Tak żyli ludzie. Czasy prehistoryczne"
Louis-Rene Nougier, Pierre Joubert, Wydawnictwo Dolnośląskie



Zleciłam córce samodzielne przeczytanie tej książki. Rozdzieliła to sobie na dwa dni.
Mnogość obrazków (bardzo realistycznych) zachęca do lektury, a tekst jest bardzo zrozumiały.
Nieco trudniejszy wstęp czytałyśmy razem.





"Obrazkowa encyklopedia dla dzieci. Prehistoria
C. Deraime, MIA - Sergio I. Rognoni, Wydawnictwo Olesiejuk




Dużo obrazków, niektóre humorystyczne. Mnóstwo pytań, mnóstwo odpowiedzi. 
Pytania / odpowiedzi oczywiste (np. "Dlaczego pierwszych ludzi nazywamy >zręcznymi<?") albo zaskakujące (np. "Dlaczego suseł 
nie mógł spać spokojnie?" Bo był przysmakiem prehistorycznych... ludzi ).
Wszystko napisane ciekawie, prostym językiem. 
Nie czytałyśmy tej książki od deski do deski, raczej "skakałyśmy" po stronach/pytaniach. 
To mądra i fajna książka! :-)








"Strrraszna historia. Ci odjazdowi jaskiniowcy"
Terry Deary, Wydawnictwo Egmont




Książki z serii "Strrraszna historia" poleciła nam Lasche
Trochę obawiałam się tych reklamowanych "straszności i obrzydliwości", 
ale nie jest ich tak wiele, żebyśmy nie dały rady o tym czytać ;-)
W pierwszej czytanej przez nas książce z tej serii ("Strrraszna historia. Pokrętni Piastowie") nie było ich prawie wcale. 
"Jaskiniowcy" już nie są tacy delikatni (wystarczy zerknąć na okładkę książki) ;-)
Ale jeśli chcecie wiedzieć, jak polowali, co jedli, jak gotowali, jak chowali (lub nie) zmarłych, to sięgnijcie po tę książkę koniecznie. 
Jeśli interesuje Was, jak odkryto malowidła naskalne i w ogóle jakie sposoby na odkrycia mają archeolodzy, czy krąg Stonehenge został sprzedany i jakie obrzędy tam stosowano, co znajdowano w grobowcach i czy trumny wybuchają, czy trepanacja czaszki pomaga na ból głowy i inne sprawy związane z wykopaliskami i prahistorią, to sięgnijcie po tę książkę. 
Polecamy! :-)






.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...