środa, 26 listopada 2014

Prawdopodobieństwo w Przypadkowie (Przygody z książkami)

.


Szczęście, pech.
Przypadek, los, palec Boży.
Szansa, prawdopodobieństwo.

Te słowa na pewno znacie.
A wiecie, co to jest "szansomierz"?
Na pewno nie ;-p

A wiecie, co to są matematyczne okulary?
Też pewnie nie ;-p

Czy wiecie, co wspólnego z wyliczanką mają zapałki... przeciwpożarowe?
Czy wiecie, że rolę monety może pełnić kostka, karty albo kulki?
Czy wiecie, co wspólnego z czarnymi kulkami mają przemytnicy?
Czy wiecie, że rozważając uściski dłoni emerytów można myśleć o wierzchołkach wielokąta?

Dowiecie się,
jeśli sięgniecie po książki Adama Płockiego o Przypadkowie i prawdopodobieństwie.


Całą serię (trzy książki) zamówiłam w wydawnictwie Dla szkoły:
czerwona "Co przypadek sprawił w Przypadkowie?"*,
zielona "Kto był w Przypadkowie dżentelmenem?",
niebieska "Czy Paulina była w Przypadkowie gapą?".

My czytałyśmy te książki w kolejności jak powyżej: czerwona, zielona, niebieska.
I teraz taka kolejność wydaje mi się właściwa.
Książki czerwona i zielona są łatwiejsze, niż książka niebieska,
poza tym w niebieskiej książce jedna z bohaterek przypomina coś z poprzednich książek.
Czyli książka niebieska na pewno jest ostatnia w tej serii,
ale dwie pierwsze chyba można czytać w dowolnej kolejności.

Ha! Na samym czytaniu się nie skończy!
My na przykład:
rzucałyśmy monetą, a właściwie siedmioma monetami,


rzucałyśmy kostką,
ciągnęłyśmy zapałki,
losowałyśmy karty,
a także przestawiałyśmy nakrętki, chociaż o nich akurat w tych książkach nic nie było ;-)




Poniżej trzy duże niebieskie nakrętki - trzy miejsca (w książce jest mowa o trzech adresach),
w które rozmieszczałyśmy trzy małe kolorowe nakrętki (w książce to są listy do trzech różnych osób).
W książce rozważają:
Na ile sposobów trzy różne listy listy można włożyć do trzech różnie zaadresowanych kopert?
U nas padło pytanie:
Na ile sposobów trzy różne małe kolorowe nakrętki można rozmieścić na trzech rożnych miejscach?


A cztery różne małe kolorowe nakrętki na czterech różnych miejscach?
A pięć różnych małych kolorowych nakrętek?
A sześć?
Pojawiła się silnia! (U nas, w książce nie.)
Tak, ten wykrzyknik przy liczbie oznacza silnię ;-)




Proszę państwa,
chyba już prościej o prawdopodobieństwie się nie da!
Przez wszystkie książki ciągle przewija się przypadek i gadka zdarzeniach prawdopodobnych,
jednakowo prawdopodobnych, mało prawdopodobnych, bardziej prawdopodobnych, niemożliwych i pewnych.
Każda sytuacja (np. łowienie ryb, losowanie protokolanta) jest początkiem rozmów o przypadku.
Łopatologicznie wyjaśnione są losowania monetą, ciągnięcia zapałek, rzucania kostką do gry itp.
A przy tym książkę czyta się bardzo przyjemnie,
chociaż drażnią czasem literówki, czy robienie gap z kobiet (na szczęście nie zawsze).


Poniżej na zdjęciu: jak sześcienną kostkę do gry zastąpić sześcioma kartami.




A tu: jak rzut monetą zastąpić dwoma kartami.



A losowanie kart zastąpić ciągnięciem zapałek
(w książce jest o zapałce bez łebka, u nas tę rolę pełni zapałka z innym łebkiem ;-)



Zapytacie pewnie: Dzieci w jakim wieku są w stanie zrozumieć te książki?
Hm, myślę, że dwie pierwsze (czerwoną i zieloną) zrozumieją nawet 6-7-latki. 
W książce niebieskiej pojawiają się ułamki (jako miara prawdopodobieństwa), więc może to dla 9-10-latków?




Przy czytaniu książek o Przypadkowie córka sięgnęła po inną pozycję ze swojej półki. 
Sięgnęła po "Niesamowitą matmę" Jonathana Littona (która pojawiła się kiedyś w Bajdocji jako matematyczny wabik),
gdzie odszukała informacje o prawdopodobieństwie.
Poniżej skala prawdopodobieństwa z tej książki:







Przedstawione tu książki o prawdopodobieństwie wcześniej, czy później przeczytałybyśmy i tak.
Do tego, by stało się to wcześniej zmobilizował nas międzyblogowy projekt "Przygody z książką" :-)
                                       

A do czego projekt zmobilizował / zmotywował pozostałych uczestników? Sprawdźcie! 






* Czerwoną książkę o Przypadkowie, czyli książkę "Co Przypadek sprawił w Przypadkowie?"
poleciła nam Małgorzata z bloga MAMAtyka. Dziękujemy :-)





.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Kolumny greckie jako... kręgle ;-)

.


Mówiłam, że zgłębiamy historię starożytną?
Mówiłam, że zaczęłyśmy od greckich kolumn?

Mówiłam, a raczej pisałam. O tu: sesja-mody-dla-lalek.
Chociaż sprawozdanie zaczęłam wcale nie od kolumn.
Dlaczego?
Bo choć zrobiłyśmy greckie kolumny
[według projektu Anny z bloga "Hugo i Matylda", ale z własnym pomysłem (nie płaskie, tylko przestrzenne)]
i choć córka świetnie rozpoznawała starogreckie porządki* architektoniczne (dorycki, joński i koryncki),
to bezskutecznie czekałam na ciąg dalszy.


Jakaś budowla z tego powstać by mogła.
Ustawić by te kolumny w szereg. W dwuszereg? Może parami? Czwórkami? Może nietypowo trójkami?
Położyć by na to jakiś dach? Płaski dach? Przestrzenny dach?
Tylko gdzie to potem przechowywać?

Czekałam na pomysł. Na pomysł dachu - uściślę.
Tymczasem kiełkowało mnie mnie zdanie Anny z bloga "Hugo i Matylda": "bawiliśmy się z Hugo. Skończyło się na tym, że grał w kręgle... "
Nieopatrznie podzieliłam się tym kiełkowaniem z córką.
No i nie było już odwrotu ;-)


Wszyscy graliśmy w kręgle :-)
Nawet mój mąż - tata mej córki.
Koty raczej obserwowały ;-)


Najlepszy sfotografowany wynik to przewrócone trzy kolumny greckie!
Rzucaliśmy kulą styropianową ;-)
Świetnie się bawiliśmy! Wiwat starożytni Grecy! ;-)



* Kto ciekaw tych porządków, niechaj zajrzy do wikipedii lub na blog hellenika.


.

niedziela, 23 listopada 2014

Bogowie starożytnych Greków

.


Dużo ich!
Tych bogów starożytnych Greków.
Ale rozgryzłyśmy wszystkich! ;-)
Metody rozgryzania poniżej ;-)



Wyszukiwanka* rozwiązana przez moją córkę
(dwa razy wkradł się tu Hades):




Połączenianka* rozwiązana przez córkę:





Na tym zdjęciu widać, że w trakcie rozwiązywania pozwoliłam córce korzystać z książek
(bo nie chodzi mi o to, by wykuła tych bogów na pamięć ;-p




A korzystała z książek:
"Encyklopedia starożytnej Grecji" (z biblioteki) i "Na Olimpie" M. Strzałkowskiej (z naszej półki).



O książkach napiszę osobny post. Zapraszam wkrótce (tu będzie link).

Tymczasem zachęcam do obejrzenia fotorelacji z greckiej sesji mody dla lalek.




* I wyszukiwanka i połaczenianka są mojego pomysłu i autorstwa.
    Nazwa "połączenianka" powstała na potrzeby tego postu ;-)



piątek, 21 listopada 2014

Sesja mody dla lalek (3) inspirowana strojami antycznej Grecji

.


Nadal zajmujemy się historią. Tym razem historią starożytną.
Na pierwszy ogień poszła Grecja.
Zrobiłyśmy już greckie kolumny według projektu Anny z bloga "Hugo i Matylda".
Ale o tym napiszę wkrótce,
a tymczasem muszę zdać fotorelację z kolejnej* sesji mody dla lalek mojej córki
(te lalki się chyba rozmnażają ;-)


Co prawda antyczne stroje Greków były luźne, swobodne, wygodne,
ale nam to się nijak nie chciało udać na chudych plastikowych ciałach.
Chiton - charakterystyczny grecki strój z tamtych czasów - to prostokątny kawałek białego materiału,
upięty klamrami na ramionach i ściągnięty w pasie paskiem.
Można o tym poczytać (i obejrzeć ryciny) tu: everyhistory.

My nie posiadamy miniaturowych klamerek dla lalczynych ubrań, a nie chciałyśmy niczego zszywać
(no bo wtedy Grecy nie zszywali), więc poradziłyśmy sobie inaczej. A raczej nie poradziłyśmy sobie (historycznie),
za to córka miała (cytuję): "Najgenialniejszy dzień w ostatnim miesiącu" ;-)

No i co z tego, że lalki wyglądają, jak po wyjściu z kąpieli? ;-p
No i co z tego, że lalki prawie nie mogłyby się poruszać? ;-p
O starożytnych strojach było, prawda historyczna poznana, a zabawa przednia ;-)

Do rzeczy:
Proszę państwa.,
oto lalki w strojach inspirowanych starożytną Grecją:

Panie / dziewczyny:



Panowie:



Dzieci:




Zdjęć jest dużo więcej. Lalki na nich w różnych "zestawach",
ale pozwolę sobie wkleić tu jeszcze tylko jedno pt. "Odpoczynek po sesji" ;-)






* Poprzednie sesje do obejrzenia tu:
sesja-mody-dla-lalek i  sesja-mody-na-różowo.









czwartek, 20 listopada 2014

Gruszkowe babeczki

.


Ach, ach, mniam, mniam!
Zazdrośćcie mi!
Moja córka pała wielką miłością do kucharzenia!
Nie wiem, skąd jej się to wzięło,
ale efekty przechodzą moje najśmielsze marzenia w tej kwestii! :-)

Zazdrośćcie tej miłości i efektów też!

Ach, ach, mniam, mniam!
Ostatnio zrobiła gruszkowe babeczki:


Przepis na gruszkowe babeczki córka znalazła w książce "Cecylka Knedelek, czyli książka kucharska dla dzieci"
(o której pisałam tu: książki-kucharskie-dla-dzieci oraz tu mazurki-wielkanocne).


Trochę pomagał jej tata i to jest kolejna rzecz, która mi się podoba! ;-)
Bardzo!
Nawet bardziej, niż podział obowiązków, o którym pisałam przy okazji robienia soku marchwiowo-jabłkowego.



A poniżej inna wersja gruszkowych babeczek - na francuskim cieście (ze sklepu):




Zdecydowanie wolimy wersję według przepisu Cecylki Knedelek!
Ach, ach, mniam, mniam! :-)




.

środa, 19 listopada 2014

Cechy podzielności w okienkach

.



Moja córka zna już wszystkie cechy podzielności, które powinna znać ;-)
czyli cechy podzielności przez 2, 5 i 10, przez 4, 25 i 100 oraz przez 3 i 9.
Kolejność wymieniania nieprzypadkowa, chociaż córka poznawała te cechy w nieco innej kolejności.

Oczywiście nie tylko zna te cechy, ale umie je stosować ;-)

Cechę dotyczącą podzielności przez 2, 5 i 10 poznała w ubiegłym roku szkolnym,
niedługo potem poznała cechę dotyczącą podzielności przez 3 i 9.
Całkiem niedawno poznała ostatnią cechę (najtrudniejszą),
dotyczącą podzielności przez 25 i 100 oraz (na samym końcu) 4.

Oczywiście "poznawaniu" towarzyszyło rozwiązywanie zadań ;-)

Na podsumowanie zrobiłyśmy taką "książeczkę" z okienkami:





Wydruk ze strony: teacherspayteachers
Poprawki (flamastrami na okładce) moje.
Kolorowanie i napisy córki.



.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Łamane (zwyczajne i nie ;-)

.


Przedwczoraj zajmowałyśmy się z córką łamanymi (i nie_łamanymi).

Łamane to takie figury złożone z odcinków.
Ale nie każda figura utworzona z odcinków jest łamaną, o nie!

A jak już łamaną jest, to czasem dostaje dodatkową nazwę: "zwyczajna",
ale też nie zawsze...

Skomplikowana sprawa ;-)
Żeby było jeszcze trudniej (albo łatwiej, jak kto woli): łamana jest krzywą.
Tak właśnie: wśród linii krzywych są linie łamane.

Nic to, my trudności pokonałyśmy,
czego efektem są rozwiązane zadania* oraz słomkowa układanka z podpisami:




* Zadania córka rozwiązywała w książce ""Matematyka w segregatorze. Klasa 4" J. i J. Bednarczuk, wydawnictwa Nowa Era
(o której wspomniałam m.in.tu: dzielenie-pisemne i liczba-pi oraz tu: kąty i sześcian).



.

sobota, 15 listopada 2014

Dodawanie, odejmowanie i mnożenie liczb (domino dziewiątkowe)

.


Słowo się rzekło, kobyłka u płotu... tzn. domino na stole ;-)
Czyli
ciąg dalszy propozycji, jak można się uczyć z dominem dziewiątkowym.



I. Dodawanie / odejmowanie / mnożenie liczb jednocyfrowych
Rodzic umawia się z dzieckiem na jedno z działań: dodawanie, odejmowanie lub mnożenie.
Z zestawu domina usuwamy wszystkie dublety i wszystkie mydła.
Dziecko losuje jeden kamień, układa poziomo przed sobą i odczytuje / zapisuje działanie.
Oblicza / zapisuje wynik.
Na trzech zdjęciach poniżej działania bez wyników ;-p


Uwaga:
Przy odejmowanie większą liczbę trzeba ułożyć po lewej stronie (no, chyba, że trenujemy liczby ujemne ;-)





II. Przemienność dodawania / mnożenia 
Rodzic umawia się z dzieckiem na jedno z działań: dodawanie lub mnożenie.
Z zestawu domina usuwamy wszystkie dublety i wszystkie mydła.
Dziecko losuje jeden kamień, układa poziomo przed sobą i odczytuje / zapisuje działanie.
Z kamienia na zdjęciu poniżej można by zapisać działanie 3 + 5.


Następnie dziecko "obraca" kamień (zamieniając kolejność pól) i odczytuje / zapisuje nowe działanie.
Z kamienia na zdjęciu poniżej można by zapisać działanie 5 + 3.


Wyniki oczywiście będą takie same ;-)




III. Dopełnianie do dziesięciu
Już o tym pisałam (o dopełnianiu do 10), ale tego nigdy nie jest za mało, więc jeszcze raz ;-)
Z pełnego zestawu domina dziecko ma wybrać takie kamienie, na których suma oczek równa jest 10.
Potem może zapisać działania z wynikami.
Na zdjęciu poniżej wszystkie kamienie domina, które spełniają powyższy warunek.
Ale to nie wszystkie działania. Dzięki przemienności dodawania za pomocą tych kamieni można ułożyć / zapisać jeszcze kilka sum
(np. jest suma 1 + 9, ale brak sumy 9 + 1).






IV. Mnożenie liczby jednocyfrowej przez 9
Z zestawu domina dziecko wybiera wszystkie kamienie z dziewiątkami i układa je poziomo kolejno jeden pod drugim,
przy czym wszystkie dziewiątki układa po prawej stronie.
Następnie zapisuje kolejne liczby, mnożenia, wyniki.
Zachęcam, by zrobić to tak, jak opisywałam już wcześniej w poście mnożenie-przez-dziewięć. Wtedy można zaobserwować
ciekawą rzecz (być może niektórzy dostrzegą ją na poniższym zdjęciu ;-)






V. Wojna sum
Gra dla dwóch graczy. Potrzebne będą dwa woreczki / pudełka.
Z zestawu domina usuwamy wszystkie mydła oraz jeszcze jeden dowolny kamień.
Pozostałe kamienie rozdajemy po równo obydwu graczom.
Każdy gracz wrzuca swoje kamienie do woreczka (wkłada do pudełka oczkami do dołu).
Każdy gracz losuje jeden swój kamień, wykłada go oczkami do góry i oblicza sumę swoich oczek.
Obydwa kamienie z rozgrywki zabiera ten gracz, który ma większą sumę. 
Zdobyte kamienie gracz odkłada gdzieś z boku (nie wrzuca już ich do woreczka).


Wojna jest wtedy, gdy sumy obu graczy są równe. Wtedy każdy z graczy losuje jeszcze jeden kamień i układa go
na swoim poprzednim kamieniu, oczkami do góry. Cztery kamienie z wojny zabiera ten gracz, który teraz ma większą sumę.
Gra się toczy, aż w woreczkach nie będzie już kamieni. Wygrywa ten gracz, który ma więcej kamieni.
Na zdjęciu widać zapisane sumy i znak nierówności, ale wszystkie obliczenia można robić w głowie ;-)

Wersja dla jednego dziecka: Jeśli nie ma drugiego gracza, to dziecko losuje dwa kamienie i porównuje otrzymane sumy.





VI. Wojna iloczynów
Gra dla dwóch graczy podobna do poprzedniej. Potrzebne będą dwa woreczki.
Z zestawu domina usuwamy wszystkie mydła oraz jeszcze jeden dowolny kamień.
Pozostałe kamienie rozdajemy po równo obydwu graczom.
Każdy gracz wrzuca swoje kamienie do woreczka.
Każdy gracz losuje jeden swój kamień, wykłada go oczkami do góry i oblicza iloczyn swoich oczek.
Obydwa kamienie z rozgrywki zabiera ten gracz, który ma większy iloczyn.. 
Zdobyte kamienie gracz odkłada gdzieś z boku (nie wrzuca już ich do woreczka).


Na zdjęciu powyżej od razu widać, że obydwa czynniki po prawej stronie są większe niż czynniki po lewej stronie, więc od razu widać,
który iloczyn jest większy (nie trzeba nic obliczać), ale czasem mnożenie jest konieczne, jak poniżej.


Wojna zdarza się rzadko, ale jednak się zdarza.
Wojna jest wtedy, gdy iloczyny obu graczy są równe. Wtedy każdy z graczy losuje jeszcze jeden kamień i układa go
na swoim poprzednim kamieniu, oczkami do góry. Cztery kamienie z wojny zabiera ten gracz, który teraz ma większy iloczyn.
Gra się toczy, aż w woreczkach nie będzie już kamieni. Wygrywa ten gracz, który ma więcej kamieni.
Na zdjęciu widać zapisane iloczyny i znak nierówności, ale wszystkie obliczenia można robić w głowie ;-)

Wersja dla jednego dziecka: Jeśli nie ma drugiego gracza, to dziecko losuje dwa kamienie i porównuje otrzymane iloczyny.




VII. Suma iloczynów
Potrzebny będzie wydrukowany diagram, jak na zdjęciu poniżej.
Z zestawu domina usuwamy wszystkie dublety i wszystkie mydła.
Dziecko losuje dwa kamienie domina (jeśli trafiły mu się jednakowe „liczby”, to wymienia jeden kamień).
Obydwa kamienie układa poziomo razem jeden nad drugim, jakby były„sklejone” dłuższym bokiem.
Na diagramie zapisuje liczby z domina.
Następnie oblicza (i zapisuje na diagramie):
dwa iloczyny pionowe i dwa iloczyny poziome
oraz
sumę wszystkich czterech iloczynów
(jak na zdjęciu poniżej).


Teraz dziecko może obrócić jeden ze swoich kamieni.
Wpisuje liczby na diagramie i postępuje jak poprzednio.


Dziecko ma teraz dwie sumy iloczynów. Która suma jest większa?
Uwaga: Może się zdarzyć, że obie te sumy są równe.




Na dziś to koniec. Ale mam już nowe pomysły ;-)
Już kilkakrotnie pisałam, że jak się rozpędzę, to trudno mnie zatrzymać ;-)
Małgosiu, dzięki za możliwości rozpędzenia :-*



.

piątek, 14 listopada 2014

Średniowieczne zamki: symetryczny, tekturowy i w książce

.


Czytałyśmy o średniowieczu, oglądałyśmy o średniowieczu.
Zrobiłyśmy tarczę z herbem.
Przyszła pora na coś większego - zamek.
Oj tam, zaraz "większego"... Nie spodziewajcie się nie wiadomo czego ;-p
Podeszłyśmy do tematu raczej... minimalistycznie. Takie tam mini-zamki ;-)



Schematyczny zamek symetryczny narysowany na wydruku ze strony math-salamanders
jako połączenie historii i matematyki:





Uproszczony zamek tekturowy ze zwodzoną bramą i blankami
jako "zabawka" dla kota:





Zamek w książce z mnóstwem elementów do śledzenia / wyszukania
jako świetna zabawa z rewelacyjnej książki "Wielkie poszukiwania historyczne"*:





* Książka "Wielkie poszukiwania historyczne" (Kamini Khanduri, David Hancock, Firma Księgarska) trafiła do nas kilka dni temu.
Dostaliśmy ją od znajomych znajomej. Dziękujemy :-)




.

Herb z... naleśnika

.


Jak średniowiecze, to rycerze.
Jak rycerze, to tarcze.
Jak tarcze, to herby.
Jak herby, to naleśniki!

Czy to nie oczywiste? ;-)




Najpierw płatnerz (czyli mama) zrobił tarczę (naleśnik odpowiedniego kształtu):



Potem malarz (?*) (czyli córka) na tarczy namalował herb (za pomocą serka i konfitur):



Płatnerz zapytał malarza:
- Może waćpan dołożysz coś jeszcze?
Na co malarz rzekł:
- Nie mogę! Będzie za słodkie! A ja to muszę potem zjeść!

Nieco później malarz dodał:
- To niesprawiedliwe. Nie mogę użyć kolorów niebieskiego, zielonego i czarnego.
Płatnerz na to:
- Zrób szpinakowe tło.
Malarz zmartwił się:
- Ale co smakowo pasuje do zieleni? Ja to potem muszę zjeść!



I tak tworzymy smaczne herby ;-)

O herbach czytałyśmy w książkach opisanych przeze mnie tu książki-średniowiecze.

Jeśli kogoś bardziej interesuje ten temat, niechaj zerknie np. tu: pracownia - herby




* Czy malowanie tarczy należało do zadań płatnerza?
Nie znalazłam odpowiedzi. Może ktoś z Was wie?



.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...